Kolej: prawdziwa, w Oleśnicy i poza nią, Galerie, Biblioteczka, Linki, Mapa, O stronie i autorach, Księga gości, Kontakt.


Tam, gdzie smoki stalowe mieszkają


Część pierwsza- głodni i spragnieni.
Wilkowice i Wolsztyn Experience


   22.04.2006, sobota. Jest 6:30, Oleśnica śpi. Wsiadamy z Adrianem w moją wysłużoną Honde, którą czeka dziś nie lada wyzwanie. Mamy w planie obejrzeć i sfotografować stalowe smoki, których nieliczne stadko uchowało się jeszcze gdzieś w Wielkopolsce. Łykamy kolejne kilometry polskich dróg: Trzebnica, Żmigród, Rawicz...Pada przelotny deszcz. Po ósmej opuszczamy Leszno. Jako że do przejazdu pociągu mamy troszkę czasu, planujemy śniadanie. Ubzdurały nam się kabanosy. Pierwszy sklep, drugi...nie ma. Czas goni. Znajdujemy polną drogę w Wilkowicach, po kilkuset metrach parkujemy autko, czekamy...tak, to on- w oddali słychać gwizdawkę parowozu.Po kilku minutach, pełnych napięcia na horyzoncie pojawia się czarny obiekt. Aparaty w dłoń i dylemat- robić zdjęcia czy przyglądać się majestatycznie toczącej się Oelce, która z lekkim składem bez żadnego wysiłku oddala się w kierunku Leszna...Wracamy do samochodu, a w powietrzu unosi się ciągle ten zapach...zapach prawdziwej kolei.

   

   Na zdjęciach pociąg specjalny Wolsztyn Experience relacji Wolsztyn - Wrocław Główny - Wolsztyn, prowadzony lokomotywą Ol 49 23.

Część druga- spragnieni i głodni.
Planowy w Włoszakowicach


   Adrian, który ostani epizod z kopciuchami miał w dzieciństwie jest zachwycony. Ja zresztą też, co prawda widziałem jakiś czas temu parowóz we Wrocławiu czy Kępnie, ale spotkanie na szlaku, oko w oko to zupełnie inna bajka. Mamy coraz mniej czasu aby dostać się do Włoszakowic, gdzie zaplanowaliśmy spotkanie z parowozem prowadzącym pociąg planowy...Jesteśmy na miejscu. W sklepie nabywamy nasze wymarzone kabanosy, w drugim pieczywo. Niestety nie mamy już czasu na konsumpcję (jak się później okaże będziemy jeszcze się z tego cieszyć).

Na początek szybka lustracja stacji, a później oczekiwanie na kolejnego żelaznego smoka...

           

           

   Lokalny pociąg pasażerski Wolsztyn - Leszno obsługiwała OL 49 07 z dwoma wagonami Bh na haku.

Część trzecia- śniadanie.
To jest klimat !


   Postanawiamy zjeść śniadanie w miejscu, gdzie zatrzymamy się na dłużej. Opuszczamy Włoszakowice, po drodze zatrzymujemy się jedynie po coś do picia. Dojeżdżamy do Adamowa, bez problemu znajdujemy cel tego etapu naszego maratonu- skrzyżowanie trzech linii kolejowych, wychodzących z Wolsztyna: do Poznania, Wolsztyna i Nowej Soli. To chyba najbardziej klimatyczne miejsce kolejowe jakie spotkałem. Z przyjemnością zasiadamy na moście drogowym, jedząc nasze upragnione śniadanie, które smakuje wyśmienicie. Tutaj życie toczy się swoim, niczym nie zakłóconym torem ;))
   Szykujemy aparaty, w oddali słychać już syrenę lokomotywy spalinowej prowadzącej pociąg Poznań - Wolsztyn. Normalnie jest on prowadzony trakcją parową, jednak maszyna została przesunięta do obsługi pociągu specjalnego WE. Niestety ukazuje się nam kolejny przykład "gospodarnośći" na PKP - do lekkiego, lokalnego pociągu osobowego zaprzęgnięto ciężką lokomotywę uniwersalną SU 46 022

   Od lewej: wiadukt drogowy (zdjęcie z mostu kolejowego), widok z wiaduktu drogowego w kierunku Wolsztyna (na dole linie Do Nowej Soli i Leszna ) i odwrotnie.

        

           


Część czwarta - Wolsztyn, dom stalowych smoków.
Jedyna czynna parowozownia w Europie ...


Paragraf 1. Maszyny odstawione

   Jesteśmy na miejscu. Parkujemy autko i idziemy. Najpierw maszyny poza parowozownią. One nigdy już nie ruszą z miejsca o własnych siłach. Ale są. Jeden po drugim, podziwiamy kolejny parowóz. Z zewnątrz i od środka.

        
        
        

Paragraf 2. Parowozownia

   Co zobaczyliśmy, na matrycy uwieczniliśmy...

           

           

           

           

           

           
           

Paragraf 3. Stacja

   Na stacji, w peronach spotkaliśmy po raz pierwszy tego dnia autobus szynowy SA 105 002. Po krótkiej rozmowie z kierownikiem pociągu (?) do Leszna, obsługiwanym tym cudem robimy jeszcze kilka fotek odstawionym, skazanym na powolną śmierć smokom. Następnie udajemy się do pobliskiej Biedronki w celu uzupełnienia płynów, po czym wyruszamy do Leszna.

        
        

Część piąta - Leszno.Historia i nowoczesność.
Oelka i szynobus.


   Wracamy do Leszna. Na początek odprawiamy pociąg do Zbąszynka. Kolejny lokalny skład. SU 45 141 i dwie bonanzy na haku. Za chwilę po wagony przytoczy się Oelka. Podepnie, posapie i odjedzie. Lokalny pociąg, lokalne wagony, lokalny klimat. A na drugim torze ustawił się szynobus (tak ten sam, który spotkaliśmy w Wolsztynie) do Jarocina. Takie tam zestawienie - poczciwy Kopciuch i szczyt polskiej mysli techicznej- autobus szynowy. Pokręciliśmy się jeszcze po stacji, wypatrując wagony jakby nie z tej epoki... A później odjechał parowóz. Jeszcze tylko zdjęcie pociągu do Głogowa, bo prowadzony trakcją spalinową, która jakoś tak klimatyczna jest. I powrót do Oleśnicy. Zmęczeni, ale zadowoleni. Z tego co zobaczyliśmy i z tego co udało nam się na fotkach utrwalić...

  

        

   Wagony, 3/2 klasy (BCi), 3 klasy (Ci) i pocztowy (Gmw).

        

   Od lewej SU 45 098 z pociągiem do Głogowa, po prawej SU 45 141 z pociągiem do Zbąszynka

        


Za gwizdawkę ciągną: z lewej Adriano Sielski, z prawej Damiano Burdka




zamknij okno


© Damian Burdka, Adrian Sielski 2006